6.II.2007 Po miesiącach bezczynności wyruszamy dalej, tym razem Łukasz i Jacek przemierzają Półwysep Iberyjski! Zapraszamy do komentowania w księdze skarg i wniosków, zapraszamy do śledzenia ich losów!
8.XI.2006 Tak dla sportu, żeby zobaczyć jak to działa, na stronie umieszczamy księgę. Można się wpisać, ale nie trzeba. Komentarze pozwolą jednakowóż podnieść poziom świadczonych usług :) OBEJRZYJ KSIĘGĘ SKARG I WNIOSKÓW, ZOSTAW SWÓJ ŚLAD
18.X.2006 W dziale "galeria c.d" po lewej stronie dołożone ostatnie już zdjęcia z Australii i Nowej Zelandii. To smutne, ale więcej zdjęć raczej już nie przybędzie...
14.X.2006 Dziś Dzień Nauczyciela. Pamiętajmy. Na stronie głównej (australia.html) można posłuchać pieśni, która towarzyszyła nam przez kilkanaście tysięcy kilometrów australijskiej przygody. My mamy jej już dosyć, ale niech inni też coś mają z życia!
12.X.2006 W dziale "O nas", ale tym w menu bocznym po lewej stronie, znalazło się sporo nowych fotek z Australii i Nowej Zelandii! Zapraszamy!
5.X.2006 Postaw kilka "bucksow" na to, czy Jackowi uda się wyjechać z Australii. Stał się on bowiem elementem niemieckiego pościgu, wysłanego za nim nie wiadomo, dlaczego - jest niczym Harrison Ford. Wyślij SMS'a na 0700, aby wpłynąć na jego losy: a) wyleci z Queensland'u, ale zapuszkują go w Northern Teritory b) wyleci z Australii c) nigdzie nie wyleci. Cholerny Niemiec zagroził, spisując numer jego paszportu, że jeśli w przyszłym tygodniu nie dostanie papierów do auta (a tyle się czeka), to wyśle Interpol za nim. Co za naród, co za złamane $%&@#.
3.X.2006 Ze łzami w oczach żegnaliśmy znikającego za zakrętem Forda Falcon'a. Nowymi szczęśliwymi użytkownikami tego samochodu będą Niemcy. Zapłacili za niego 1550$ i podobnie jak my przeszli do historii stosunków polsko-niemieckich, oto po raz pierwszy w dziejach, Niemiec kupił używane auto od Polaka.
28.IX.2006 Nie tylko nas los rzucił na inny kontynent. Ciężkiego życia podróżnika postanowił zasmakować nasz przyjaciel Wiktor. Serdecznie zapraszamy na jego stronę o przygodach pod Wielkim Murem. WIKTOR W CHINACH
27.IX.2006 Uwaga, Uwaga. Tanio sprzedamy. (plik może się ładować parę minut)
21.IX.2006 Znów na australijskiej ziemi, podróżujemy naszym Fordem i nie nudzimy się, a to ktoś chciał się włamać a to coś się zepsuło ale tradycyjnie jedziemy dalej. Nowe relacje w dziale Australia czyli [tutaj]
16.IX.2006 W galerii są pierwsze zdjęcia z części nowozelandzkiej.
10.IX.2006 Christchurch, Wyspa Południowa, Nowa Zelandia, Oceania, Świat. Zapraszamy na relacje z Nowej Zelandii
4.IX.2006 Zapraszamy do galerii, pojawiły się następne zdjęcia z części australijskiej.
31.VIII.2006 W galerii są pierwsze zdjęcia z części australijskiej.
23.VIII.2006 W końcu znaleźliśmy miejsce z dostępem do sieci. Zapraszamy na dwie świeżutkie relacje z Outback'u.
22.VIII.2006 Naszym Falcolnem przejechaliśmy już 3600km. Niestety od 1200km nie możemy znaleźć dostępu do net-u (kiedyś wam opowiemy jak aktualizowć na bieżąco stronę bez dostępu do internetu). Jesteśmy w miejscowości Coober Pedy, to taka miejcowość, w której połowa mieszkańców żyje pod ziemią. Zajmują się wydobyciem kamienia o polskiej nazwie opal. I trzeba im przyznać, że są w tym najlepsi na świecie, bo 97% tych kamieni pochodzi stamtąd.
20.VIII.2006 Nasz Ford pali 10,5l na sto kilometrów, przy prędkości 110-120km/h. W baku jest miejsce na 55l benzyny, której cena rośnie wraz z oddalaniem się od miast. Płacimy od 1,4 do 1,72AUD (3,22 do 3,92zł). Obecnie jedziemy do Adelaide wraz z dwoma dziewczynami. Nasze wielbicielki mogą spać jednak spokojnie, bo są to typowe przedstawicielki narodu niemieckiego, jednym słowem... brzydkie.
19.VIII.2006 W samochodzie wybuchła opona, ale jedziemy dalej [więcej...]
16.VIII.2006 Mamy furę!!! Więc w końcu ruszamy, czas nas goni, przez kilka dni będzie outback, następna relacja więc pewnie dopiero za 3-4 dni.
16.VIII.2006 W galerii są pierwsze zdjęcia z cześci azjatyckiej.
14.VIII.2006 Po 4,5 h lotu z Tygrysem wylądowaliśmy w Darwin, Northern Territory, Australia. Co dla was drodzy czytelnicy oznacza że od dzisiaj nowe relacje, a dziś już pierwsza, będą pojawiać się w dziale Australia czyli [tutaj]
10.VIII.2006 Wciąż na wyspie, ale jutro już uciekamy. 4 dni błogiego lenistwa, plaża-rafa-plaża-rafa-plaża-bar-łóżko. Tak nie można dalej żyć, trzeba wrzucić 20 kg plecaki i pchać dalej ten wózek. Odezwiemy się z okolic Kula Lumpur, gdzie wpadamy obejrzeć Petronas Tower, na razie, bowiem wdrażamy program oszczędnościowy i dziś net tylko na 10 minut.
8.VIII.2006 Jesteśmy na wyspach. A dokładniej na wyspie. Perhatnian. [więcej...]
6.VIII.2006 Wieczorem, o 6:50, mamy pociąg do Kota Bharu (13h journey, opłaca się wyjechać do pierwszej malezyjskiej miejscowości bo cena pociągu spada prawie o połowe) a stamtąd na rajskie wyspy (może Leo di Caprio nas tam przywita). Perhentian to nasz pierwszy przystanek. W bungalowie na plazy będziemy się chillowac po ciężkiej całorocznej pracy :) i męczacej podróży. Przydałaby się tylko bateria Żywca...
6.VIII.2006 No to się zaczęło. Zapraszamy do działu Singapur i Malezja tam już pierwsza relacja.
4.VIII.2006 Dobra, już za kilka godzin wyruszamy, między 6 rano w piątek czasu polskiego, a 15.40 w sobotę czasu singapurskiego oczekujemy, że coś w podróży się ciekawego wydarzy. A nawet jak się nie wydarzy, to można coś a la Fakt, Super Express napisać :), no ale mamy ambicje być poważnym źródłem wiedzy o Australii, Singapurze i Malezji, byśmy mogli sobie pozwolić na taką chałturę. Pozdrawiamy i zapraszamy niedługo na pierwsze relacje.
2.VIII.2006 Pojawił się nowy plan przemierzenia australijskiego Outback'u - Jacek dostał maila od naszego znajomego z Darwin no i okazuje się, że najtańszą opcja podróżowania po tym kontynencie jest zakup samochodu, który można później bez większych problemów odsprzedać. Ford Falcon Station Wagon 1996 to jedna z opcji. Przypomina szwedzkiego Saab'a, a do tego alu 16'', klima strefowa, ABS, poduchy - chyba zacznę sprowadzać samochody z Australii :). 3000 AUD czyli ok. 7000 zł - można wziąć pożyczki od rodziny, albo wykupić razem z jakimiś Japończykami, którzy też będą chcieli robić podobną trasę, a którzy będą mieli po 10 tys. zielonych na drobne wydatki. Dla niedowiarków: http://digiads.com.au/carsales/used-cars/USED-1996-FORD-FALCON-WAGON-CAR-FOR-SALE-TOONGABBIE-NSW-2146.htm. Jedyny szkopuł to silnik - 3.9L - ten smok na pewno na oparach daleko nie zajedzie (pozostaje jeszcze alternatywa sponsoringu naszej wyprawy przez Orlen albo kogoś z rozległych kontaktów Jacka w Łukoilu). Generalnie nadający się do jazdy samochód można kupić w Australi już za ok. 4500 zł - w przypadku finansowych problemów może odegrać rolę domu. Tak czy inaczej, decyzje podejmiemy na miejscu. Seize the day, Australia welcome to...
1.VIII.2006 Kupiliśmy czeki podróżne. Nigdy nie miałem kontaktu z takimi cudami, ale wydaje się, że jest to najlepszy sposób na przewóz kasy. Średni kurs sprzedaży dolara australijskiego to 2,38 zł, po doliczeniu haraczu dla pani Czesi z okienka i na nowe marmury, czeki wyszły po 2,42 zł za jednego dolara, bank doliczył sobie więc 1% prowizji. Oni swoje zarobili, a my będziemy spać snem sprawiedliwego. Teoria głosi, że w przypadku kradzieży dzwonisz na jakiś numer, zastrzegasz czeki i dzień później odbierasz nowe. Nie chce jednak badać, ani obalać teorii. Czeki podróżne w Polsce do nabycia tylko w banku PEKAO SA i nie jest to żadna reklama.
29.VII.2006 Nie ma co pisać za bardzo. W końcu to nie blog, żeby pisać, co jadłem dziś na śniadanie i że pierwszej żonie mężczyzna zawdzięcza karierę, a drugą zawdzięcza karierze. To ma być poważny wortal (tak, tak, jest takie słowo) podróżniczy. Wobec tego oznajmiam, że pierwszy bar mleczny na świecie powstał właśnie w Australii. Jest nieźle, 250 wejść to całkiem przyzwoity wynik biorąc poprawkę na to, że zwykły śmiertelnik nie może nabijać licznika ot tak. Trzeba ciasteczka usuwać :).
28.VII.2006 Wilgotność powietrza. Ciekawa sprawa. W Polsce wynosi obecnie ok. 50%, co oznacza, że powietrze zawiera 50% ilości pary nasyconej, która by mogła być w nim zawarta w tej temperaturze (36 stopni). W Singapurze przy nieznacznie niższej temperaturze jest obecnie wilgotność rzędu 90%, no ale to prawie równik. Dużo trenujemy, aby się przystosować, wydaje się, że najbardziej zbliżone warunki panują w zmywarce zaraz po otworzeniu komory.
27.VII.2006 Special greetings for Paul Hamon in Adelaida and for Lucia from Cairns, who agreed to keep us for some days in their houses! We promise to be excellent occupant and we promise to abandon your houses quickly! :) Dziękujemy Dominice, która ten drugi kontakt nam zorganizowała. Gdyby ktoś chciał również udzielić nam czasem schronienia albo pomocy, której to pewnie czasem będziemy potrzebowali, niech się absolutnie nie waha!
25.VII.2006 Pół żartem, pół serio, prowadzimy akcję pt. "Odnajdź swojego zaginionego bliskiego w Australii". Mamy już pierwsze zgłoszenie, pewien anonimowy pan zgłosił członka rodziny, który od wielu lat nie daje znaku życia. No nic, pojedziemy, obfotografujemy, spiszemy stan posiadania, usiądziemy i przekonamy delikwenta, że przez następnych lat kilka nie warto wracać do Kaczogrodu, ale że Polska kraj piękny ... A tak BTW to złodziejska kolej polska sprzedaje już bilety do Wawy po 65 zł :/
24.VII.2006 Bardzo ciekawą stronę wykryłem: www.seat61.com/Australia.htm. Jakiś dżentelmen z Anglii zadał sobie trud przejechania chyba wszystkimi kolejami świata i szczegółowo to wszystko zebrał, spisał, opisał, a potem opublikował w sieci. Poniżej mapa połączeń kolejowych w Australii. W kraju, gdzie odległość między Perth (zachodnie wybrzeże), a Sydney na wschodzie to 3200 km (czyli mniej więcej tyle co między Helsinkami, a Lizboną), kolej wydaje się być najrozsądniejszym sposobem komunikacji. Zwraca jednakowóż uwagę najdłuższy prościusieńki odcinek toru na świecie, który w lewym dolnym rogu mapki na płaskowyżu Nullarbor ma jedyne 1000 km długości. Ale jakoś jeździć będzie trzeba, no bo z buta tak pociągnąć?? Zostaje jeszcze stop, z częstotliwością przejeżdżającego pojazdu sięgającą pikoherza...
23.VII.2006 Dziś pierwszy test w Googlach. Sprawdziłem i wpisując Jacek Gabryś, adres strony pojawia się na trzeciej pozycji. Jednocześnie informuję, że nie jestem członkiem Rady Osiedli w Oświęcimiu. Gdy szukamy Marcina Miki, jedyną słuszną stronę znajdujemy na II-giej pozycji. Zdecydowanie najlepiej wypada wpis Travel Extreme: liderujemy! Niestety bardzo słabo wypada wpis Australia, nie ma nas wśród 200 pierwszych wyników wyszukiwania. Nie mamy ambicji być przed Wikipedią, ale coś z tym zrobić będzie trzeba... Reasumując, jeśli zapomniałaś/zapomniałeś adresu, który do łatwych i chwytliwych nie należy, nie panikuj, a skorzystaj z wyszukiwarki www.google.com.
22.VII.2006 Powoli zbliża się dzień wyjazdu. Gorączkowo organizujemy kontakty, zarabiamy ostatnie dolary. O 6 rano 4.VIII będziemy już w "Lajkoniku", który nad morze wieźć będzie kolonistów i babcie z wnukami. Już za parę lat Marcin będzie tak podróżował ze swoimi pociechami i ładną żoną:) (ok, to tylko moja złośliwa dygresja, znamy wszyscy Marcinowy wstręt do życiowej stabilizacji). O 13.25 lot z Warszawy do Singapuru, w którym będziemy dnia następnego o 15.25. Lot tzw. "Turkiem", czyli Turkish Airlines, z przesiadką w Istambule, 3-miesięczny bilet kosztował nas ok. 2550 zł, za 195 zł dozwolona zmiana daty przylotu. Do 13.VIII przebywamy w Singapurze i w sąsiadującej z nim Malezji, by 13-tego właśnie odlecieć do Darwin w Australii (Tiger Airways, lokalny low-cost, który za 315 zł poleci między kontynentami - nie wygórowana to chyba cena). W Australii spędzimy kolejne co najmniej półtora miesiąca, bo na 7.X figuruje na razie na bilecie data powrotu. Pragniemy podkreślić, że tak jak w przypadku naszej wyprawy do Syrii i Libanu, do Australii również przybywamy w pokojowych zamiarach, obecny konflikt w Libanie trzeba traktować jako nie mający nic wspólnego z naszymi osobami... God bless you, Australia...