26.I.2006 PIERWSZE REMINESCENCJE

Wróciliśmy. Wprawdzie bez Bin Ladena i 25 mln $ w kieszeni (ale tylko dlatego,że by się tam nie zmieściły), ale z poglądem na bliskowschodnią sytuację. Jeśli ktoś będzie chciał poczytać o tym, jak to kierownik biblioteki AGH-u lata w barwach Aerofłotu, o tym kto szykuje się do brutalnego morderstwa Jurka Krzaka, co to za kraj, gdzie na autostradzie jeździ się pod prąd i wyprzedza kogoś, kto jest w trakcie wyprzedzania innego pojazdu na drodze jednopasmowej, gdzie w środku stycznia jest 23 stopnie, a na drzewach rosną pomarańcze i inne egzotyczne owoce, to zapraszamy sukcesywnie na naszą stronkę. Znajdą się tu też informacje, jak wejść do miejsc, do których nikt nigdy nie wchodził, dowiecie się jak pokonywać wojskowe checkpoint''y i gdzie jest miasto, w którym miejscowi nie wiedzą, jak dostać się do jego największej atrakcji. Opowiemy o podróżach taksówkami za jeden uśmiech (albo za jednego dolara), o pastuszku, który na swoim osiołku wiózł, przepraszam za wyrażenie "smocze odchody" oraz o uczonej dyskusji z pewnym syryjskim inżynierem, zakończonej wnioskiem, że "Syria very sheep, a Polska very cow". Wspomnimy również o syryjskim Goethe, który nie wierzył w miłość w Islamie oraz o najsławniejszym Polaku w Chile, którym nie jest ani Papież, ani Wałęsa, a pewien koleś, który puścił tam z dymem 1/3 parku narodowego. Nie może również zabraknąć wspomnienia o Marcinie, który chciał być jak Szymon Słupnik, ale zamiast 40 lat, spędził na słupie co najwyżej 40 sekund i o Jacku, który próbował nawrócić się u św. Tekli w Maluli, ale czy się mu to udało?... A co z relacją o podróżach Nissanem na dyplomatycznych numerach, o przejażdzkach camelem trzymając w ustach miejscowe marlboro, o Człowieku Musze, który na swoim motorze wział nas na stopa w towarzystwie 13-letniego młodocianego cinkciarza? Będą. Tylko dajcie nam czas, a nagroda Was nie minie, bo zobaczycie jak wygląda zwykły dzień moskiewskiej rodziny (tak, tak, o wódce też będzie) i jak w towarzystwie tajnego syryjskiego agenta odwiedzić Wzgórza Golan. A może chcecie w towarzystwie amerykańskich dziennikarzy odwiedzić Uniwersytet w Damaszku, by tym dowiedzieć się czegoś o życiu miejscowych kobiet? To też wam się uda, bo to jedno z naszych wielu bliskowschodnich wcieleń. Do zobaczenia i usłyszenia, Saalam Aleykum! JacekG

11.I.2006 SŁOWO NA CZWARTEK I NIE TYLKO

Początkowo strona miała żyć życiem żywiołowym i energicznym, ale jak widać z aktualizacją jest średnio. Nie to, że zabrakło zapału i werwy, brakuje po prostu czasu. Wiem, że pojawiają się nowe grupy czytelników, zakładane są fun-cluby, adresy przekazywane są jak ulotki Solidarności w czasie stanu wojennego, a my zawodzimy na całej linii, bo to ostatnia przedwyjazdowa notatka. Początkowo planowaliśmy słać niczym korespondenci wojenni relacje live, ale sprzęt i możliwości mniejsze niż CNN, tłuc za sobą laptopa nie ma wielkiego sensu, a i obsługiwanie arabskich windowsów też może być kłopotliwe. Więc po pierwsze primo: będziemy tworzyć na papierze, a wszystko zaczniemy regularnie przelewać parę dni po przyjeździe. Pod drugie primo: jak nam odbije, to wyślemy coś z trasy, a nasza obsługa techniczna postara się to zamieścić. Po trzecie primo: po przyjeździe strona ulegnie znaczącym ulepszeniom, dojdzie piękna galeria i w ogóle będzie fajnie! Na razie jednak w nerwowej atmosferze przeglądamy prognozy pogody, które nie zostawiają na nas suchej nitki, bo kto to widział, żeby na pustyni i w ogóle na Bliskim Wschodzie padało! Powoli się jednak już szykujemy do czwartkowego wyjazdu, nasza marszruta wiedzie przez krakowskie dzielnice willowe (Ruczaj i Senatorska), 9.50 do Wawy, 16.05 do Moskwy i 22.15 do Damaszku. Potem na chwilę schodzimy ze sceny i 24.I rano meldujemy się na powrót w Krakowie. Wszystkich serdecznie pozdrawiamy i przepraszamy, że być może zdenerwowaliśmy swoim wyjazdem wszystkich pracujących, marznących na przystankach i przygotowujących się do egzaminów i kolokwiów zaliczeniowych. Nie przejmujcie się, może nam kiedyś tych parę dni zabraknąć do III filaru. Trzymajcie kciuki, ze staropolskim pozdrowieniem "pozdro 600"!!!

Jacek Gabryś - dyrektor generalny ds. Syrii, zastępca dyrektora ds. Libanu

Marcin Mika - dyrektora generalny ds. Libanu, zastępca dyrektora ds. Syrii

STRONA GŁÓWNA